Badaczka z UWM ostrzega przed neoerlichiozą

Czas3 min

Neoehrlichia mikurensis – nazwa ta wciąż nie jest zbyt dobrze znana społeczeństwu. Ale naukowcy z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego już wiedzą, że bakteria ta występuje w Polsce i jest odpowiedzialna za bardzo niebezpieczną chorobę, którą trudno rozpoznać, a zatem jeszcze trudniej leczyć. A wszystkiemu winne są kleszcze.

Zaczęła się wiosna, a wraz z nią sezon na kleszcze. Trzeba na nie uważać, bo przenoszą mikroorganizmy wywołujące boreliozę odkleszczowe zapalenie mózgu (KZM), które nie leczone kończą się przykrymi i trwałymi następstwami. Ostatnio jednak naukowcy i lekarze mają kolejny powód, aby apelować o większą ostrożność w lasach i innych miejscach występowania kleszczy.

– Neoerhlichia mikurensis to bakterie chorobotwórcze dla człowieka, których wektorami są kleszcze. Wywołują one ciężkie objawy. Problem polega na tym, że są to objawy niespecyficzne i uogólnione, różne u różnych ludzi i podobne do objawów innych chorób. Przy zakażeniu Neoehlichia mikurensis u pacjenta występuje wysoka gorączka do 40 st. C, kaszel, ból stawów, uczulenia, nudności, biegunka, powikłania zakrzepowe, a nawet wylewy czy powiększenia śledziony i wątroby. O ile objawy boreliozy i KZM lekarze potrafią zdiagnozować, to objawów neoerlichiozy po ukłuciu przez kleszcza zarażonego Neoerhlichia mikurensis – nie. Także pacjenci tych objawów zazwyczaj nie łączą z ukłuciem przez kleszcza. Lekarzom również mają trudności w powiązaniu tak różnych i niespecyficznych dolegliwości u pacjentów z neoerlichiozą i leczą ludzi po omacku, czyli długo i często mało skutecznie – wyjaśnia dr Katarzyna Kubiak z Katedry Biologii Medycznej Szkoły Zdrowia Publicznego UWM.

Objawy neoerlichiozy u ludzi nie są jeszcze dobrze opisane w literaturze naukowej, gdyż patogen jest znany od niedawna. Jego odkrycie w kleszczach opisano na początku lat dwutysięcznych i od tej pory został zidentyfikowany w populacjach kleszczy na terenie Europy, Azji i Ameryki Północnej. W publikacjach jest też coraz więcej doniesień o przypadkach neoerlichiozy u ludzi na tych terenach. Badania nad Neoehlichia mikurensis w Polsce prowadzi zespół naukowców z UWM, do którego oprócz dr Katarzyny Kubiak należą dr hab. Małgorzata Dmitryjuk, prof. UWM i mgr Magdalena Szczotko z Katedry Biochemii na Wydziale Biologii i Biotechniologii oraz dr hab. Mirosław Michalski z Katedry Parazytologii i Chorób Inwazyjnych Wydziału Medycyny Weterynaryjnej. Naukowcy z UWM w ubiegłym roku rozpoczęli współpracę w tym zakresie z naukowcami z Instytutu Higieny i Chorób Tropikalnych z NOVA University w Lizbonie, którym przewodzi prof. Ana Domingos.

– Wiedza o przenoszonej przez kleszcze neoerlichozie u ludzi jest jeszcze mało znana lekarzom, ale nie ustajemy w pracy nad tym, aby upowszechnić informacje o niej. Większa świadomość lekarzy na temat występowania chorób przenoszonych przez kleszcze, innych niż borelioza i kleszczowe zapalenie mózgu, przyczyni się do szybszego rozpoznawania niespecyficznych objawów i dobrania skuteczniejszych metod ich leczenia – mówi dr Katarzyna Kubiak.

Świadomość i wiedza o zagrożeniach związanych z kleszczami są także podstawą profilaktyki zakażeń występujących po ukłuciu przez te pasożyty. Zimą ubiegłego roku dr Kubiak została zaproszona do udziału w dużym europejskim projekcie, który polega na skonstruowaniu kwestionariusza ankiety. W tej ankiecie, jednakowej dla wszystkich krajów, zostanie porównany stan wiedzy i świadomości Europejczyków na temat kleszczy i przenoszonych przez nie patogenów i chorób oraz sposobów zapobiegania ukłuciom przez kleszcze. Ankieta w każdym kraju będzie przeprowadzana na uniwersytecie, bo to duże społeczności ludzi o różnym wieku, pochodzeniu i wykształceniu. W Polsce badanie będzie przeprowadzone na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim oraz Uniwersytecie Wrocławskim.

Inicjatorem i liderem tego projektu jest prof. Agustin Estrada-Peña z Uniwersytetu w Saragossie w Hiszpanii, a biorą w nim udział naukowcy aż z 16 krajów europejskich, w ty m. in. z Niemiec, Portugalii, Danii i Turcji.

– Zależy nam, by pozyskać jak najwięcej rzetelnych danych. Dlatego już teraz proszę i zachęcam, aby jak najwięcej osób wypełniło tę ankietę. To pozwolili nam lepiej zaplanować programy edukacyjne, podnoszące wiedzę i świadomość ludziom, że kleszcze to nie tylko borelioza i odkleszczowe zapalenie mózgu. Oprócz mało znanej erlichiozy, ludzie narażeni są także na anaplazmozę ludzką, babeszjozę ludzką, riketsiozjozy oraz odkleszczowe gorączki powrotne – tłumaczy dr Kubiak.

Ankieta dotycząca wiedzy na temat kleszczy wkrótce zostanie rozpowszechniona wśród wszystkich pracowników i studentów UWM.

Źródło: UMW

Zostaw komentarz